pon, 14 grudnia 2015

Zaciekli wrogowie, czy koledzy klepiący sie po plecach?

Blog Leszka Szmidtke

Niechętnie podejmuję polityczne tematy. Politycy (niezależnie od opcji) uważają głoszone przez nich poglądy za prawdę objawioną i nie podlegającĄ jakiejkolwiek dyskusji. Ich zwolennicy zaś coraz częściej stają się wyznawcami, co tym bardziej wyklucza krytykę, szukanie i dociekanie, a nawet wątpliwości. Takie podejście bardzo utrudnia wspólne budowanie naszego kraju. No i pogłębia istniejące podziały.

Nie raz widziałem, jak zawzięci polityczni przeciwnicy przy otwartym mikrofonie, po zakończeniu audycji stawali się łagodnymi barankami, poklepywali się po plecach i można się tylko domyślać, że gdyby była taka możliwość, poszliby najchętniej na wódkę, piwo, etc. Niestety radio nie oferuje takich usług. Chcę przez to powiedzieć, że polityka to w dużej mierze teatr (tylko szkoda, że tzw. elektorat tego nie rozumie), no i dlatego chętnie sięga się po tłumaczenie pt. „bo ci przed nami też się tak zachowywali”.

Właśnie przeczytałem tłumaczenie Marka Magierowskiego dyrektora Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta, że „podczas rządów poprzedniej koalicji także dochodziło do łamania prawa”. No i co z tego??? Przepraszam za naiwne pytanie, ale nie rozumiem dlaczego niewłaściwe postępowanie poprzedników ma tłumaczyć nasze złe postępowanie?

Mało tego! Te słowa świadczą o świadomości własnego złego postępowania. Tylko co dalej? Taki wniosek o charakterze historycznym niewiele wnosi kiedy wzrok mamy skierowany ku przyszłości. Oczekuję od polityków (opcja nie ma znaczenia), że skoro zostali wybrani, to będą przestrzegać prawa. Jeżeli natomiast prawo będzie złe (to możliwe, gdyż uchwalają je „tylko” ludzie zwani politykami) należy prawo zmienić. Nie łamać, naginać, przekraczać, czy jak to się mawiało pod koniec ubiegłego wieku „falandyzować”, tylko zmienić.

No i tu się zaczynają schody. Totalna kontestacja dorobku poprzedników wyklucza jakąkolwiek kontynuację. Wszystko co robili „oni” było złe i nie trzeba się z tym liczyć, a tym bardziej przestrzegać, nie przekraczać, a już zupełnie należy wykluczyć szacunek. Czy ja się czepiam PiS? Tak, ale nie tylko. Poprzednicy zachowywali się tak samo lub prawie tak samo.

Wygrane wybory wcale nie oznaczają zgody na wszystko. Zwycięzcy powinni pamiętać o tych, co głosowali inaczej (wszak oni też zamieszkują ten kraj), no i o tych, co nie głosowali. Szczególnie o tych ostatnich, których niestety jest najwięcej. Niegłosujących jest tak dużo między innymi dlatego, że triumfatorzy kolejnych wyborów zachowują się tak samo. Nie widzą sensu w legitymizowaniu kolejnej ekipy, która będzie łamać prawo, wyrzucać  dorobek poprzedników do kosza itp. Czy chodzi tylko o rok 2015? Oczywiście, że nie gdyż tak się stało m.in. w 1991, 1993, 1997, 2001, 2005, 2007. Czy wyciągnięto z tych przypadków jakąś naukę? Moim zdaniem nie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież